[2017-09-12]
Ruszamy na wschód. Do Ułaan Bator jest ok 1350 KM mniej więcej tędy.
Stacja z zimnym pifkiem (pifko to małe piwo, przyp. red.).
Pierwsza przełęcz za Ulaangom.
Most przy rozejściu dróg na Mörön i Ulan Bator. Tu cztery lata temu jechaliśmy z Kasią północną drogą przez Moron do UB. Dzieci wtedy poleciały z Biszkeku do UB a my pokonaliśmy niecałe 5 tyś. km w 11 dni (bardzo mniej więcej tak). Pisałem o tym tutaj.
Fajne miejsce na biwak.
Dalej 26 km podjazdu i 550 m wzwyż.
Cała droga jest nasza. Cztery razy urywam łańcuch i zakładam nowy chiński. Nie przeskakuje tylko na środkowej tylnej zębatce. Korzystam tylko z przedniej przerzutki. Kiepsko ale da się jechać.
Mija nas parę aut na godzinę. Piknie jest !
Dalej 50 km ok 300 m w dół.
W rowerze Honsia pękają co jakiś czas szprychy w tylnym kole. Na razie pięć. Trochę mnie to cieszy bo jeszcze trochę i pewnie łańcuch nie będzie mu już pogrzebny.
Wymieniamy się tylnymi kołami. Trzeba dzisiaj jeszcze gdzieś zajechać.
Naranbułag. Pytamy lokalesa czy gorące źródła “rabotają” i gdzie możemy się ewentualnie rozbić. Zaprowadza nas do jakieś knajpki z pokojem. Za nami tylko 98 km.
Do jeziora Khyargas jest jeszcze ze 20 km.